sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział III

Obudził mnie huk dochodzący z kuchni. Momentalnie otwarłam oczy . Znajdowałam się w swoim pokoju. Egh mogę przysiądz że zasypiałam na kanapie. Pewnie Nick mnie zaniósł , on zawsze to robił. Szybko wyszłam z pod kołdry i poszłam w kierunku kuchni. Weszłam do pomieszczenia i o mało co się nie przewróciłam.  Zobaczyłam totalny bałagan, przybory kuchenne porozrzucane po całym pomieszczeniu, mąka i jajka na meblach a pośrodku stali Nick i.. Micky cali w mące . Ale co on tutaj robił ? Nie teraz myśl na to.
- Co tu się do cholery dzieje ?! - Nie mal wykrzyczałam. Szczerze dawno nikt mnie tak nie zdenerwował.
- Cześć - powiedział nieco zawstydzony Micky
- Michi, spokojnie posprzątamy to - powiedział uspokajająco  Nick, nie pomogło.
- No wiem , nie macie wyjścia !  Co wy tu w ogóle robicie ?
- Chciałem zrobić ci śniadanie, w sumie to obiad - spojrzałam na zegar ścienny , wskazywał 13, boże jak ja długo spałam, musiałam iść późno spać. - Wtedy usłyszałem że przyszedł ci SMS , pomyślałem że go odczytam, był on od Mickiego , pytał się o której może przyjść, więc mu odpisałem żeby wpadł teraz, pomoże mi i akurat się obudzisz , no więc przyszedł. Ja ani on nie umiemy zbyt dobrze gotować , wzięliśmy twoją książkę kulinarną i chcieliśmy zrobić losowe danie, wypadło na coś czego nawet wypowiadać nie umiem , zaczęliśmy to robić ale to jest trudniejsze niż myślałem ! Wszystko nam się miesza ! Błagam nie gniewaj się , chcieliśmy dobrze.
- I ładna piżamka- dodał Micky, zapomniałam że jestem w samej piżamie, trochę się zawstydziłam co Nick od razu zauważył .
- To ty idź się przebież a my spróbujemy tu ogarnąć. - Uśmiechnęłam się do nich krzywo i wyszłam.
Mój boże , Micky właśnie sprząta w mojej kuchni a ja zachowuję spokój, brawo dla mnie. Szybko się umyłam, lekko ubrałam ( dzień jest bardzo słoneczny ) i znowu zeszłam do kuchni. Stan był nieco lepszy, ale wciąż nie było idealnie. Nick ścierał mąkę z mebli a Micky zamiatał. Postanowiłam że ja ugotuję obiad. Wzięłam potrzebne składniki i lada moment było gotowe. Oczywiście podczas robienia tych czynności rozmawialiśmy i śmieliśmy się . Chłopcy też już w miarę skończyli więc wszyscy razem siedliśmy do stołu i zajadaliśmy w ciszy posiłek. Po  skończeniu włożyłam naczynia do zmywarki i usiadłam na miejscu.
- Wiecie, ja już się będę zbierać, już po 14. Miłej nauki. - Ubrał buty, przytulił mnie na pożegnanie i wyszedł.
No więc zostaliśmy sami. Czułam jak coś mnie skręca w brzuchu, jeszcze chwila i zasłabnę  .
- Przyniosłem książki do fizyki - uśmiechnął się do mnie.
- Ok, chodź . - Poszliśmy do salony. Usiedliśmy na kanapie i rozłożyliśmy ksiązki na małym stoliku. - Więc nie rozumiesz jakiegoś konkretnego tematu cy ogólnie fizyki ?
- Coś tam pojmuję , ale nie ogarniam tego - wskazał palcem temat który umiałam najlepiej.
- To dobrze trafiłeś - uśmiechnęłam się i on to odwzajemnił .
- Wiem, Nick mi cię polecił - no tak Nick, nawet nie wie jak jestem mu za to wdzięczna.
- No to zabierzmy się do nauki .
- Jednego ie rozumiem - powiedział a ja  popatrzyłam na niego - Kiedyś , zadając się ze mną byłaś taka inna. Wszystko olewałaś, byłaś nie odpowiedzialna, piłaś i paliłaś. A teraz jesteś inna, całkiem inna.
- Ludzie się zmieniają - spojrzał na mnie dziwnie - Po prostu zmądrzałam
- Czy ty uważasz że ja..
- Nie, Nie to nie miało tak zabrzmieć przepraszam- zaśmiał się widząc moje zakłopotanie.
- Spokojnie, rozumiem. - Wziął podręcznik do rąk - w sumie to lubię cię taką - powiedział cicho na co ja się tylko uśmiechnęłam i wzięliśmy się do nauki.
Po jakiejś godzinie tłumaczenia Mickiemu danemu tematu, uznaliśmy że to koniec nauki. Szczerze mówiąc Mickiemu ciężko nauka chodzi do głowy, ale jakoś go nauczę, dam radę, chcę żeby zaliczył ten rok.
- No to teraz zabieram cię na lody - Powiedział zamykając książki.
- Ale ..
- Nie ma Ale ! Idziemy i już ! -Pociągnął mnie za rękę i już byliśmy przy drzwiach
- Dobra już, tylko ubiorę buty - wywróciłam oczami na co on się zaśmiał  .
Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do budki z lodami która znajdowała się w parku . Po zakupie dwu gałkowych lodów usiedliśmy na ławce parku i podeszła do nas jakaś dziewczyna . Z twarzy wyglądała znajomo, pewnie chodzimy do tej samej szkoły. Mała niebieskooka blondynka.
- Cz-cześć Micky - powiedziała jąkając się, była czerwona jak burak.
- Czeeść - Odpowiedział jej zmieszany.
- Nie wiem czy mnie kojarzysz, nazywam się Mary, chodzę do tej samej skzoły co ty, siedze przed tobą na angielskim.
- Ah tak, kojarzę cię Mary . - Uśmiechnął się do niej a ona stała się jeszcze bardziej czerwona , wyglądała jakby miała zaraz zemdleć . To takie dziwne że normalny chłopak może mieć " fanki " .
- Mogę się dosiąść ?
- W sumie to.. - nie skończył mówić bo Mary i tak usiadła pomiędzy nami..
Zaczęła coś mówić. Nie słuchałam jej w ogóle , mówiła chyba z milion słów na minutę, a Mickiemu najwidoczniej się to podobało , bo widać było że słucha uważnie każdego jej słowa .
Minęło chyba z 10 minut a ona wciąż gadała . W pewnym momencie chwyciła go za kolano , widziałam że  poczerwieniał , a Mary  przybliżyła sie do niego, on nawet nie drgnął a nawet się uśmiechnął, ręka Mary zaczęła jechać wyżej .
- Wiesz co Micky, ja już pójdę - Wstałam i zaczęłam iść szybko w stronę domu, po prostu nie wytrzymałam.
- No chyba nie zamierzasz iść za tą .. - odezwała się Mary ale Micky jej przerwał.
- Michelle, ma na imię Michelle, i jednak wolę przebywać z nią niż z tobą, przepraszam Marry- Szczery do bólu..
Usłyszałam za sobą jego krzyki, jednak nie zwracałam na nie uwagi, szłam przed siebie. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie od tyłu za rękę, odwróciłam się.
- Czemu uciekłaś ? - Oczy miał takie jakieś smutne.
- Przepraszam , ale nie lubię być ignorowana, chociaż w sumie to dla mnie nic nowego , zwłaszcza u boku wspaniałego Mickiego, którego kocha cała szkoła ! - powiedziałam nieźle wkurzona i znowu ruszyłam przed siebie, jednak on zagrodził mi drogę.
- Nie mów tak , nikt cię nie ignoruje a mnie nie kocha cała szkoła .
-  Tak, oczywiście,  oprócz Mary i wszystkich innych dziewczyn nikt cię nie lubi !
- No weź, ta Mary była jakaś dziwna
- Oh tak, było bardzo wyraźnie widać jak nie byleś nią zainteresowany, z resztą przepraszam, nie powinnam się tym interesować .
-  Nie nic się nie stało, to ja przepraszam, nie powinienem w ogóle zwracać na nią uwagi, przecież jestem tu z tobą - chwycił mnie za rękę ale ja szybko ją odsunęłam.
- Dobra , to ja już pójdę.
- Posiedź ze mną jeszcze trochę- Zrobił minę psiaka, więc szybko uległam.
- Dobra .- uśmiechnęłam się.
- Chodź za mną - powiedział więc poszłam.
Minęliśmy parę stawów, przeszliśmy parę rzeczek i weszliśmy w mały lasek, a za nim była mała polanka. Niby zwyczajne miejsce , a jednak miało coś w sobie. Było tu pełno kwiatów a cała polana była otoczona drzewami. Dojrzałam przepływający strumyczek u boku .
- Ładnie tu , nie ? - Spytał patrząc na mnie i uśmiechając się, pokiwałam twierdząco głową - Przychodzę tu zawsze gdy coś mnie dołuje. - Powiedział i zawiał zimny wiaterek, od razu się zatrzęsłam .
- Cóż , tym razem nie mam już bluzy żeby ci ją dać, więc może chodźmy już do domu, jeszcze się przeziębisz- zaśmialiśmy się i ruszyliśmy w stronę domu.
- No więc kiedy następne lekcje ? - Spytał
- Wtedy kiedy będziesz chciał
- A kiedy masz czas ?
- W sumie to .. zawsze - uśmiechnęłam się
- Wiesz, to jeszcze ci napiszę.- uśmiechnęłam się do niego, odwzajemnił to. Reszte drogi szliśmy w ciszy
 Doszliśmy pod mój dom.
- Mogę ci zadać jedno dość głupie pytanie ? - odezwał się
- Tak.
- Pamiętasz jeszcze czasem o mnie ? O tych wszystkich dniach ? O naszych wygłupach i zabawach ?
- Tak. A ty ?
- Też. Chociaż wolałbym zapomnieć - powiedział cicho i opuścił głowę, chyba miał nadzieję że nie usłyszę.
- To ja idę , do zobaczenia w szkole, pa - odpowiedział mi i weszłam  do domu.
Sama nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony właśnie spełniają się moje marzenia, a ja nawet się tym nie przejmuję . Może faza odkochiwania dobrze mi idzie ? Tylko dlaczego los akurat teraz mi go zesłał?
Z rozmyśleń wyrwały mnie wibracje w kieszeni spodenek. Nick dzwonił.
- Halo?
- Michi ! I jak tam nauka  ? Jak było? Opowiadaj ! - zaśmiałam sie tylko i zaczęłam mu opowiadać.
Reszte dnia spędziłam na oglądanie jakiś seriali i na nauce. 

3 komentarze:

  1. Nooo wreszcie coś napisałas ^^ zajebisty, jak zawsze <3 dawaj następny, ale teraz szybciej xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny rozdział. Nie wiem co , ale ma coś w sobie . Tak jak to opowiadanie. Niby normalne , a jednak niezwykłe. Nie wiem , jak to wytłumaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny blog .. taki z sercem <3
    Czekam na kolejny <3
    Jak możesz to informuj mnie na tt @ZostawcieMnie bo nie zawsze wchodzę na bloggera a chciałabym być na bieżąco :))

    OdpowiedzUsuń